Grzesiuk. Ferajna wciąż gra. I będzie grać jeszcze długo

Grzesiuk. Ferajna wciąż gra

Rok 2018 przyniósł nam wiele ważnych rocznic. Jedną z nich jest setna rocznica urodzin Stanisława Grzesiuka, którą obchodziliśmy w maju. Z tej okazji powstał film pod wiele mówiącym tytułem „Grzesiuk. Ferajna wciąż gra” w reżyserii Jarosława Wiśniewskiego, który miał premierę 27 listopada w warszawskim kinie Muranów. Dokument ten  opowiada może nawet mniej o losach, a bardziej o wrażeniu, jakie wywarła (i nadal wywiera) na wielu ludziach twórczość barda Czerniakowa.

Czytaj dalej

McQueen. Portret namalowany wrażliwością

McQueen film

Alexander McQueen to facet znikąd, który osiągnął w branży mody wszystko. W krótkim czasie zasłużył na miano ikony, jego kolekcje były komentowane przez wszystkie media, pokazy przyciągały tłumy, a ubrania wyprzedawały się na pniu.  Ale takie bajki o Kopciuszku w prawdziwym życiu zazwyczaj nie kończą się dobrze. W tym przypadku wiemy, jaki był finał.

Czytaj dalej

Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto nie musi być słodkie

Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto

Małe miasteczko położone blisko Wenecji, piękna posiadłość, winnice zdobiące zbocza pagórków, klimatyczne kawiarnie i wąskie, kręte uliczki – a to wszystko skąpane w pięknym słońcu. Czego trzeba jeszcze, aby rozsiąść się wygodnie w kinowym fotelu? Kryminalnej afery, która zatrzęsie spokojnym życiem oraz śledztwa, które będzie trzymało w napięciu aż do ostatniej sceny.

Czytaj dalej

Westwood: punkówa, ikona, aktywistka. I kobieta o stu twarzach

Westwood: punkówa, ikona, aktywistka

Vivienne Westwood to postać absolutnie nietuzinkowa. Wiedzą o tym wszyscy, którzy zetknęli się z jej projektami, czytali jej biografię albo widzieli zorganizowane przez nią happeningi proekologiczne. Jak więc w jednym, trwającym niewiele ponad godzinę dokumencie pokazać wielowymiarowy portret kobiety-orkiestry i przy okazji słynnej projektantki? Z pewnością nie jest to proste. 

Czytaj dalej

RetroSeans #5: Pieczone gołąbki

Mam na swojej liście kilka filmów, których obejrzenie notorycznie utrudniał mi los. Sposoby tego utrudniania bywają bardzo różne, a film Tadeusza Chmielewskiego „Pieczone gołąbki” jest w tej materii rekordzistą. Próbowałam go obejrzeć dokładnie pięć razy, aż w końcu się udało. I jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Zaraz opowiem Wam dlaczego.

Czytaj dalej