Yves Saint Laurent i jego szkice – historia mody jak z obrazka

Yves Saint Laurent i jego szkice

Dokument „Yves Saint Laurent i jego szkice” miał swoją polską premierę 18 października podczas 33. Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Szczekające i fruwające portale plotkarskie natychmiast rozpisały się o kreacjach i stylizacjach gwiazd i gwiazdeczek, które uświetniły to wydarzenie. Nie wspomniały za to o samym filmie. Pardon, Yves. Już nadrabiamy.

Czytaj dalej

RetroSeans #4: Upał

Upał film

„Upał” to reżyserski debiut Kazimierza Kutza. Powstał w 1964 roku w wyniku kooperacji młodego reżysera i niewiele od niego starszych Starszych Panów, czyli Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Przybora nie tylko w nim wystąpił, ale także był autorem scenariusza (wraz z Jadwigą Berens). Dodam, że scenariusza kompletnie przez autora znienawidzonego.

Czytaj dalej

Juliusz Machulski i Volta – tylko w którą stronę?

Plakat filmu „Volta” Juliusza Machulskiego przypomina o przebojach takich jak „Vabank”, „Seksmisja” „Kiler” i „Vinci”, koronuje reżysera na króla komedii oraz wieszczy, że najnowszy film wejdzie do historii kina. Autor produkcjami sprzed lat postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Odpowiedź na pytanie, czy tym razem do niej doskoczył, wcale nie jest taka oczywista.

Czytaj dalej

Sama przeciw wszystkim. Bo nie zawsze wszyscy za jednego…

Recenzja filmu "Miss Sloane"

„Sama przeciw wszystkim” reprezentuje ten gatunek twórczości filmowej, po który w normalnych warunkach na pewno bym nie sięgnęła. To dramat polityczny, który opowiada o różnie przeplatających się strefach wpływów w Stanach Zjednoczonych. Te „normalne warunki” w moment obaliła Jessica Chastain. Widziałam gdzieś fragment wywiadu z nią i wtedy już wiedziałam, że muszę zobaczyć ten film. Okazało się to być wręcz idealnym kluczem do wyboru repertuaru.

Czytaj dalej

RetroSeans #3: Przygoda z piosenką

Pola Raksa i Bohdan Łazuka

„Przygoda z piosenką” to jeden z mniej znanych filmów w repertuarze reżyserskim Stanisława Barei. Nie wiem, czy zasługuje na miano „polskiego La La Land” (bo hollywoodzkiego hitu nie widziałam), ale myślę, że mógłby zostać tak określony ze względu na ilość muzyki i przedstawioną na ekranie historię. Zaraz się dowiecie, dlaczego warto zwrócić na niego uwagę.

Czytaj dalej