Juliusz Machulski i Volta – tylko w którą stronę?

Plakat filmu „Volta” Juliusza Machulskiego przypomina o przebojach takich jak „Vabank”, „Seksmisja” „Kiler” i „Vinci”, koronuje reżysera na króla komedii oraz wieszczy, że najnowszy film wejdzie do historii kina. Autor produkcjami sprzed lat postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Odpowiedź na pytanie, czy tym razem do niej doskoczył, wcale nie jest taka oczywista.

Czytaj dalej

Sama przeciw wszystkim. Bo nie zawsze wszyscy za jednego…

Recenzja filmu "Miss Sloane"

„Sama przeciw wszystkim” reprezentuje ten gatunek twórczości filmowej, po który w normalnych warunkach na pewno bym nie sięgnęła. To dramat polityczny, który opowiada o różnie przeplatających się strefach wpływów w Stanach Zjednoczonych. Te „normalne warunki” w moment obaliła Jessica Chastain. Widziałam gdzieś fragment wywiadu z nią i wtedy już wiedziałam, że muszę zobaczyć ten film. Okazało się to być wręcz idealnym kluczem do wyboru repertuaru.

Czytaj dalej

RetroSeans #3: Przygoda z piosenką

Pola Raksa i Bohdan Łazuka

„Przygoda z piosenką” to jeden z mniej znanych filmów w repertuarze reżyserskim Stanisława Barei. Nie wiem, czy zasługuje na miano „polskiego La La Land” (bo hollywoodzkiego hitu nie widziałam), ale myślę, że mógłby zostać tak określony ze względu na ilość muzyki i przedstawioną na ekranie historię. Zaraz się dowiecie, dlaczego warto zwrócić na niego uwagę.

Czytaj dalej

RetroSeans #2: Sprawa się rypła

Sprawa się rypła - film

W drugiej odsłonie cyklu poświęconego filmom, które do nowości nie należą wystąpi produkcja „Sprawa się rypła” w reżyserii Janusza Kidawy. To satyra przede wszystkim na ustrój Polski Ludowej, dla którego nawet urodziny staruszki są pretekstem do chwalenia się osiągnięciami gospodarki. Ale to także film opowiadający o ludzkich grzechach i słabościach.

Czytaj dalej

RetroSeans #1: Gangsterzy i filantropi

Wiesław Michnikowski

Słyszałam kiedyś, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Ale nikt nie wspominał o tym, że nie można oceniać filmów po obsadzie. To akurat zdarza mi się bardzo często – i sprawdziło się także w przypadku filmu „Gangsterzy i filantropi”. Właśnie tym filmem zaczynam na blogu nowy cykl poświęcony filmom sprzed lat.

Czytaj dalej