Kulturalny 2017 według blogerów – podsumowanie najważniejszych wydarzeń roku

Kulturalny 2017 - podsumowanie roku

Mam dla Was ważną wiadomość. Właśnie stajecie się świadkami nowej tradycji na moim blogu, jaką jest kulturalne podsumowanie roku. Podsumowanie to jest nie byle jakie, bo stworzone przez zaproszonych przeze mnie gości. Oczywiście wyjątkowych.
Rok temu poprosiłam swoich ulubionych blogerów kulturalnych o kilka zdań na temat najważniejszych dla nich wydarzeń mijającego roku. Postanowiłam kontynuować ten pomysł. I tak oto powstała nowa tradycja, która zapewne przypomni tu o sobie jeszcze za rok. Zanim jednak to nastąpi, czas przypomnieć i celebrować wydarzenia z ostatnich dwunastu miesięcy.

Zapraszam Was na spotkanie z dziesiątką wspaniałych blogerów, którzy zgodzili się opowiedzieć o tym, co fajnego wydarzyło się w ciągu ostatniego roku w kulturze. To ludzie, których chętnie czytam, z których opiniami się liczę i których po prostu lubię. Jeśli ich nie znacie – koniecznie zajrzyjcie na ich strony.

Podobnie jak przy zeszłorocznym podsumowaniu, postanowiłam wstrzymać się od głosu – tym bardziej, że najważniejsze dla mnie kulturalne wydarzenia i tak znalazły się w tym zestawieniu. Mam nadzieję, że znajdziecie tu interesujące Was tematy oraz zjawiska, które umknęły Wam w natłoku informacji. To dobry moment, aby nadrobić wszystkie kulturalne zaległości i zacząć zbierać kolejne inspiracje. Zaczynamy!

 

Marika – Mniej niż 100 słów

1.Książka Guzel Jachiny „Zulejka otwiera oczy”
Takich książek już się nie pisze. To skonstruowane z rozmachem, a przy tym z dbałością o detal i wiarygodne portrety postaci, sprawiające wrażenie intymności i kameralności dzieło, śmiało może stawać w jednym rzędzie z dawnymi powieściami największych rosyjskich pisarzy. Nieszczędzący czytelnika, surowy, czasem niemal brutalny, a zarazem piękny i wychwalający życie ze wszystkimi jego odcieniami smutku i radości; taki właśnie jest spektakularny debiut kazańskiej autorki. Jeśli czytać tylko jedną książkę z 2017 roku, to właśnie „Zulejkę”.

2. Mini-serial dokumentalny „Vietnam War”
Wydaje się, że o wojnie w Wietnamie powiedziano już wszystko. Ken Burns i Lynn Novick udowadniają jednak coś zgoła odmiennego. Trwający prawie 17 godzin wyważony, znakomicie skonstruowany od strony technicznej i emocjonalnej dokument, zawierający wiele nieznanych do tej pory materiałów i nagrań, ukazuje absurdalność amerykańskiej polityki oraz wojnę, każdą wojnę, jako ostatni krąg piekła. „Vietnam War” to jeszcze jeden przykład potwierdzający tezę, że to nie historia się powtarza, lecz ludzka natura nie potrafi się zmienić. Pozycja obowiązkowa dla miłośników historii XX wieku i dziejów Stanów Zjednoczonych.

***

Michał – Dwarf Crypt

1. Zawieszenie działalności Hey oraz T.Love
Przyznam, że wychowałem się na muzyce tych zespołów. W przypadku Hey szczególnie doceniam te rockowe, czy wręcz grunge’owe początki (świetne riffy żywcem wyjęte z Pearl Jam, ah!) Późniejsze albumy, wydane po roku 2000 także mają swój urok, naturalny, dojrzalszy sound oraz warstwę tekstową. Szkoda będzie w najbliższym roku nie widzieć plakatu z koncertem Hey.
T.Love. Z nimi jest podobnie. Zawsze lubiłem muzykę i teksty Muńka – zarówno te poważne, jak i bardziej humorystyczne. Muzycy T.Love są dla mnie takim miłym spojrzeniem na rockers „later”. Czas upływa, a my gramy po swojemu, na przekór modzie.

2. Powrót disco polo
Artyści przez duże A bojkotują różne wydarzenia kulturalne i trzeba zapełnić lukę tym, co sprzeda się łatwością w odbiorze i nieskomplikowanym przekazem. Szanuję, że są ludzie (ba! rzesze ludzi), którzy doskonale się przy tym bawią i nie potrzebują skomplikowanych pasaży dźwiękowych z niezrozumiałym tekstem, ale na Boga, nie cofajmy się. Idźmy do przodu, poszerzajmy horyzonty. Czy normą mają być cotygodniowe festiwale z muzyką traktującą o swawolach?

3. Film „Twój Vincent”
Niezwykła podróż ożywionymi obrazami mistrza w głąb jego twórczości, ale przede wszystkim w głąb jego samego. Czy warte szeregu nagród? Oceńcie sami.

***

Marlena – Konceptualnik

1. Film „Cicha Noc”
W 2017 roku filmy pojawiały się jak grzyby po deszczu. Szczególnie intensywny czas „filmobrania” zaczął się zaraz po Festiwalu Filmowym w Gdyni. Wśród mnóstwa filmów na szczególną uwagę zasługuje „Cicha Noc” – debiut reżyserski Piotra Domalewskiego. I choć zdobył główną nagrodę na tegorocznym, gdyńskim Festiwalu, to nie błysk fleszy jest tutaj najważniejszy, a fabuła i przesłanie tej opowieści. I oczywiście gra aktorska! Czapki z głów przed Dawidem Ogrodnikiem. Kto nie widział filmu, niech szybko nadrabia. Bo warto!

2. Książka „Podwójne życie reporterki”
Niejeden dziennikarz (zwłaszcza ten newsowy), chce być jak Teresa Torańska czy Oriana Fallaci. Dlaczego? Bo były doskonałe w swoim fachu, dociekliwe i po mistrzowsku władały piórem. Nie bez przyczyny to właśnie one stały się bohaterkami najnowszej książki Remigiusza Grzeli wydanej jesienią 2017 roku. Te kobiety to dwie różne osobowości, dwie odmienne historie. A miały jedno marzenie – pomóc czytelnikom zrozumieć świat i sprawić, by był choć odrobinę prostszy. Książka o tak wyjątkowych osobach zasługuje na szczególną uwagę.

3. Najlepsi artyści nagrodzeni na Fryderykach
Gala rozdania Fryderyków jest corocznym podsumowaniem najciekawszych wydarzeń na polskim rynku muzycznym. W tym roku plebiscyt udowodnił, że alternatywa się rozwija i ma się całkiem dobrze. Organek rozbił bank i otrzymał aż dwie nagrody, a muzyczni czarodzieje – Sorry Boys pojawili się wśród nominowanych. Nic tylko cieszyć się, że mamy w Polsce takie muzyczne perełki.

***

Jacek – Szurens

1. Film „Paterson”
Choć miał premierę w grudniu 2016, to zobaczyłem go dopiero w swoje urodziny w styczniu 2017. Piszę o nim dlatego, że chciałbym, aby zobaczył go każdy, dla kogo ważne jest pisanie bloga, listu, wiersza…  To film, który obudził we mnie tęsknotę do spokojnego życia i odnalezienia wewnętrznej harmonii w prostych, codziennych rytuałach. To czułe arcydzieło Jima Jarmuscha o poezji.

2. Miedzianka Fest
Będąc przewodnikiem Springera po Bielsku Białej, kiedy gromadził materiał do „Miasta Archipelagu” nie przypuszczałem, że za rok uściskam go w „jego” Miedziance na kameralnym festiwalu reportażu. Miedzianka fest to impreza, podczas której czytelnicy i autorzy wchodzili sobie w drogę z serdecznym uśmiechem. Odbywały się tam spotkania autorskie w kościele, spacery terenowe z Filipem czytającym swoją książkę, spektakle w browarze oraz wspólne posiłki, spacery i rozmowy. Ożyło miasto, którego nie ma.

3. Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie
Trzecia edycja festiwalu odbywającego się w pięknych okolicznościach roztoczańskiej przyrody poświęcona była m.in. Kornelowi Filipowiczowi i Wisławie Szymborskiej, ich listom i wydanym niedawno opowiadaniom Filipowicza zebranym przez Justynę Sobolewską. Harmonogram był doskonale skomponowany. Autorzy i aktorzy zawsze dostępni na terenie festiwalu, skorzy do rozmowy, zdjęć i autografów. Społeczność lokalna mocno zaangażowana, a miasteczko przyjazne. Dla zainteresowanych odbyły się terenowe spacery dydaktyczne i warsztaty pisania. Dodatkowej rangi nadały festiwalowi nazwiska takie jak m.in. Gauden, Grynberg, Myśliwski, Seweryn, Nehrebecka, Boniecki, Szostak, Twardoch, Wyrypajew, Gruszka.

***

Kasia – Kulturalna Pyra

1. Film  „Twój Vincent”
To jest absolutnie hit mijającego kulturalnego sezonu. Polacy na spółkę z Brytyjczykami stworzyli coś niesamowitego. Jednak to, co mogliśmy oglądać na ekranach kin, to przede wszystkim praca wielu malarzy, dzięki którym obrazy Van Gogha zostały wprawione w ruch. Do tego ciekawa fabuła, dubbing polski, który wyjątkowo nawet mi nie przeszkadzał oraz muzyka, która mocno zapada w pamięć (zwłaszcza ta z napisów końcowych!). Animacja została zauważona przez wielu światowych krytyków i jeżeli ona nie dostanie Oskara, to ja już nie wiem kto.

2. Płyta „Noc w wielkim mieście” – Jazz Band, Młynarski-Masecki
Dwudziestolecie międzywojenne to okres, który fascynuje mnie niezmiennie od kilku lat. Ten klimat, ludzie, obyczaje, kabaret, no i oczywiście muzyka. Muzyka, którą Masecki i Młynarski odkurzyli w fantastyczny sposób. Piosenki mają w sobie nutkę współczesności, są inne niż te z trzeszczących nagrań Syreny Record, ale nie utraciły swojego naturalnego uroku. Posłuchajcie, a te melodie nie odczepią się od Was przez długi czas.

3. Spektakl muzyczny „W cylindrze na lwy by, czyli Przybora i Wasowski raz jeszcze”
Duet kabaretowy Starszych Panów będzie mi bliski do końca życia. Uwielbiam wiedzieć, że są jeszcze ludzie, którym ta twórczość nie jest obca i chcą ją promować. Spektakl muzyczny „W cylindrze na lwy by…” to projekt aktorów śląskich scen teatralnych, który swoją premierę miał w wakacje tego roku. To, co wyróżnia ten spektakl, to ciekawe interpretacje oraz bardzo nieoczywisty dobór piosenek. Stanowi fascynującą podróż w świat słowa i muzyki, świat Kabaretu Starszych Panów. Warto wypatrywać, kiedy znowu pojawi się na scenie katowickiego teatru Korez.

***

Mateusz – Axun Arts

1. Pożegnalna trasa zespołu Hey
Polska muzyka rockowa doczekała się nowej cezury. Weszliśmy w epokę „po zespole Hey”. Szczecińska grupa po ćwierć wieku działalności scenicznej powiedziała „dość”, nie wykluczając jednak ewentualnego powrotu za jakiś bliżej nieokreślony czas (chociaż w takich przypadkach nigdy nic nie wiadomo). Pożegnalna trasa Fayrant Tour zagościła w największych polskich miastach, gromadząc ponad pięćdziesiąt pięć tysięcy fanów (taką liczbę podał wydawca zespołu, firma Kayax). Żałuję dwóch rzeczy: samego zawieszenia ich działalności oraz tego, że nie dałem rady pożegnać idoli osobiście podczas koncertu w Krakowie.

2. Płyta EABS „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)”
Trwająca kilka ostatnich lat moda na Komedę nie weszła jeszcze (na szczęście!) w fazę podłączania się pod trend, dlatego to, co pojawia się np. w formie książek lub płyt, jest godne uwagi. Zdecydowanie najlepiej temat ugryzł zespół EABS, który swoją debiutancką płytą po prostu prześcignął konkurencję i rozbił bank. „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)” wprowadza fascynację kompozytorem na zupełnie nowy poziom. Inspiracja w prosty sposób przechodzi tutaj w tworzenie dźwięków, które zapewne stałyby się bodźcem do pracy dla samego pianisty.

3. Rzeźba Gombrowicza w Radomiu
W „Dzienniku 1953-1956” Witold Gombrowicz napisał, że „Radom nigdy nie był poematem, nawet o wschodzie słońca”. Pomimo tego jednoznacznego w wymowie zdania aktualni włodarze miasta nie obrazili się na pisarza, ba, wręcz przeciwnie – starają się jak najczęściej podkreślać jego związek z Radomiem. Mniej więcej od połowy roku przyspieszyły działania, których celem było uhonorowanie artysty pomnikiem. Sprawa swój finał znalazła tuż przed końcem roku, zaraz po Świętach. Na ulicy Żeromskiego pojawiła się rzeźba Gombrowicza grającego w szachy z… każdym z nas. Puste krzesło naprzeciwko pisarza ma zachęcać przechodniów do „klapnięcia” i zrobienia sobie zdjęcia z podobizną autora „Ferdydurke”. Mam w końcu powód, aby odwiedzić Radom.

***

Natalia – Moinob

1. Serial „Girlboss”
Na pewno były lepsze seriale. Zabawniejsze dialogi, lepiej wykreowane postaci. „Girlboss” jest jednak pierwszym serialem produkcji Netflixa, który związany jest z modą. Nie byłam ani trochę zdziwiona, gdy w czerwcu dowiedziałam się, że drugiego sezonu nie będzie. Mimo wszystko myślę, że to świetna wiadomość i mam nadzieję, że rok 2018 przyniesie kolejne seriale choćby częściowo dotyczące mody.

2. Książka „Życie zero waste”
Od premiery „Życia zero waste” autorstwa Katarzyny Wągrowskiej minął raptem kwartał, a ja myślę, że dawno nie widziałam książki, która wywarła tak duży wpływ na codzienność. Odniesienia do niej widzę u wielu osób – znanych mi mniej czy bardziej z on- czy offline’u – po których nigdy bym się nie spodziewała takich fascynacji. Własne materiałowe torby, rozmowy w warzywniakach i supermarketach, setki postów na blogach, na Instagramie zapewne tysiące. Książka wywołała niemałe zamieszanie w polskiej kulturze zakupowej.

3. Grupa „W ruchu słucham podcastów”
Nasze życie staje się coraz bardziej zwykłe. Nie potrzebujemy już tylu bodźców co jeszcze rok czy dwa lata temu. Przez cały rok z ogromną radością obserwowałam rozwój polskiego podcastingu. Widać to choćby po działalności facebookowej grupy „W ruchu słucham pocastów” – to miejsce, w którym spotykają się zarówno słuchacze, jak i twórcy podcastów. Dzięki niej ze słuchaczki sama stałam się również twórczynią podcastu.

***

Jakub – Oczytany Facet

1. Płyta Feist – „Pleasure”
Kanadyjską piosenkarkę Leslie Feist usłyszałem po raz pierwszy jakieś 13 lat temu w reklamie Reserved. Od razu zakochałem się w piosence „One Evening” i głosie Leslie. Od tamtej pory wokalistka przeszła długą drogę i bardzo się zmieniła. Tegoroczny album w niczym już nie przypomina twórczości tamtej słodkiej, eterycznej dziewczyny. Na „Plesaure” już prawie nie ma gładkiego, miłego dla ucha popu. Jest więcej indie i niepokojących, drażniących, poruszających brzmień. Tak jest już od poprzedniego krążka artystki, ale jej najnowsze dzieło szalenie zaskakuje.

2. Film „Maudie”
Obraz ten miał światową premierę w 2016 roku, ale do naszych kin trafił dopiero tej jesieni. Jest to historia biograficzna. Opowiada o Maud Lewis – malarce, której sposób wyrażania siebie i przedstawiania świata bardzo przypomina naszego Nikifora. Piękna, wzruszająca i poruszająca opowieść o tym, co w życiu ważne oraz o wielkiej, silnej kobiecie. To film, który nie tylko wzrusza, ale także bawi. Świetna rola Ethana Hawke i wprost fenomenalna Sally Hawkins.

3. Książka „Królestwo za mgłą”
Przejmujący wywiad-rzeka z obozową pisarką Zofią Posmysz. Wiele się słyszy, czyta i ogląda o czasach holokaustu, ale niewiele jest tak prawdziwych i szczerych świadectw tego, co się wydarzyło 70 lat temu. Książka pozostanie w mojej pamięci na długo. Bardzo długo.

***

Marta – Mickiewiczki

1. Literatura i natura
Maurice Maeterlinck – żyjący na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku dramaturg oraz poeta, wsławił się nie tylko utworami scenicznymi tworzonymi w nurcie symbolistycznym. Jako miłośnik i obserwator natury, stworzył również błyskotliwe i wciągające opisy otaczającej nas przyrody. Rok 2017 przyniósł nam wznowienia części jego esejów – „Inteligencji kwiatów” oraz „Życia pszczół”. Warto po nie sięgnąć ze względu na filozoficzne rozważania oraz piękne ilustracje. Maurice Maeterlinck pomoże nam dostrzec cuda natury i uświadomić konieczność ich ochrony, co jest szczególnie istotne w obecnych czasach. Z niecierpliwością czekam na „Życie mrówek” i „Życie termitów”.

2. Vincent van Gogh jak malowany
125 malarzy, 65 tysięcy klatek filmowych, kilka lat pracy. Efekt to pierwszy na świecie film stworzony dzięki obrazom malowanym na płótnie. W dodatku taką samą techniką, jaką stosował sam Vincent van Gogh. A to dopiero początek. Wciągająca historia, tajemnice osnuwające życie malarskiego geniusza oraz świetna gra aktorska gwarantują niemałe zaskoczenie, a także moc emocji. W dobie filmów cyfrowych ręcznie wykonana praca artystów robi ogromne wrażenie, a nierozwiązane tajemnice van Gogha, jego pełne wyrzeczeń, smutku, ale i piękna życie wzrusza do łez. „Twój Vincent” Doroty Kobieli i Hugh Welchmana to prawdziwie magiczne kino, prawdziwy malarski majstersztyk.

***

Kinga – Zaparzę Ci herbatę

1. Film „Twój Vincent”
Nikogo nie powinno zaskoczyć, że w kulturalnym podsumowaniu 2017 roku pojawi się „Twój Vincent” w reżyserii Doroty Kobieli i Hugh Welchmana, produkcji polsko-brytyjskiej. To pierwszy na świecie pełnometrażowy film wykonany techniką animacji malarskiej. Aby go stworzyć, potrzebnych było ponad 100 artystów, którzy farbami olejnymi malowali poszczególne klatki opowieści, nawiązując stylem do genialnego van Gogha. Produkcja jest zapisem ostatnich burzliwych tygodni życia malarza oraz tego, co działo się po jego śmierci. Otrzymała liczne nominacje do prestiżowych nagród oraz statuetkę Europejskiej Akademii Filmowej w kategorii „Najlepszy film animowany”.

2.  Serial „The Crown”
Drugą premierą, o której chciałabym wspomnieć, jest drugi sezon brytyjsko-amerykańskiego serialu „The Crown” opowiadającego o losach Elżbiety II. 10 odcinków opublikowanych na platformie Netflix w grudniu tego roku obejmuje około 7 lat: od dyplomatycznej, kilkumiesięcznej podróży księcia Filipa, po narodzenie księcia Edwarda, najmłodszego potomka pary królewskiej. Wiem, że seriale ciągle nie są uznawane za tak znakomite dzieła jak niektóre filmy, jednak „The Crown” jest niezwykły. Twórcy balansując na granicy prawdy i fikcji, ujawniają te elementy życia Elżbiety, o których sama pewnie chciałabym zapomnieć, udowadniając tym samym, że jej zimny, stonowany wizerunek to nie tyle wybór, co powinność wobec kraju i Korony.

***

Tak wyglądał Kulturalny 2017 według mojej Kulturalnej Dziesiątki. Pod większością z tych propozycji ja także się podpisuję, a mniejszość… cóż, koniecznie muszę nadrobić. Mam nadzieję, że Wy też znaleźliście wśród tych propozycji coś, co będzie Wam towarzyszyło w pierwszych dniach 2018 roku. Koniecznie dajcie znać, co Was zachwyciło czy zainteresowało w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

Wszystkim Wam życzę cudownego Nowego Roku!

Zobacz również

  • Dziękuję za wyróżnienie i dzięki innym Kulturalnym blogerom za bardzo dobre propozycje. Niektóre się pokrywają, więc to tylko potwierdza tezę, iż wielki mózgi myślą podobnie 😉
    A na serio, super inicjatywa 🙂

    • Haha masz absolutną rację 😀
      Bardzo Ci dziękuję, że chciałeś wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Dobrze dowiedzieć się, co według innych w kulturze jest najważniejsze 🙂

  • „Twój Vincent” rządzi! 😀

    • Dokładnie. Zawojował listę! 😀

  • Bardzo fajne podsumowanie roku , oryginalne bardzo 🙂 Uwielbiam serial The Crawn!

    Zapraszam do siebie: http://www.ohmystyle.pl 🙂

  • Blondynki Kreatywnie

    wow ale dużo u Ciebie sie dzieje aż mi głupio nie wiem czy moja lista ma 5 póktów

  • Irena Żak | bionatura.info.pl

    Super pomysł… I naprawdę jest u Ciebie ogrom działań. Bierzemy się za robotę 🙂 choć trochę Cię dogonimy.

    • Dzięki temu wpisowi wiem, że też mam sporo do nadrobienia 🙂

  • Świetna kompilacja, najważniejsze myśli w jednym miejscu 😉

    • Cieszę się, że podoba Ci się to zestawienie 🙂

      • Czasami warto poznać zdanie innych osób, bo one potrafią dostrzec coś innego niż my. 😉

  • Fajny pomysł. Ja jestem na bakier z takimi sprawami… Nie znajduje już czasu na książki, do kina też nie chodzę… Ech… Ale o książce Życie zero waste coś gdzieś słyszałam i chyba pora ją sprawdzić 😊

    • Pewnie, że warto! Ja jej nie czytałam, ale widzę, że zrobiła sporą rewolucję w podejściu naszego społeczeństwa do konsumpcji… wszystkiego.

  • Grafy w podróży

    Trochę bym zamieszał w tym zestawieniu. Na pewno był to rok seriali, można kilka dobrych tytułów wymienić. Z uwagą obserwuję, jak wysoki poziom seriali wpłynie na amerykańskie kino, które od dawna dusi się we własnym sosie.

    • Wierzę na słowo. Ja jestem totalnie nieserialowa, ale widzę, jaki szał robią niektóre tytuły. Bardzo mi się podoba ten trend – w końcu serie przestały się kojarzyć z nudnymi tasiemcami 🙂

  • Danuta Brzezińska

    Chyba odbiegam, moja lista byłaby zupełnie inna. Pewnie wiek ma na to ogromny wpływ:-)

    • Pewnie jest sporo czynników – w tym zainteresowania. Fajnie jest zrobić taki ranking aby zdać sobie sprawę, ile dobrych rzeczy wydarzyło się ostatnio w kulturze 🙂

  • Bardzo mi się podoba takie zestawienie okiem kilku blogerów.
    Za rok też zajrzę 🙂

  • O, jest co czytać i podziwiać. Dobra robota i ciekawe spojrzenie.

    • Dziękuję w imieniu całej obecnej tu ekipy 🙂

  • Aneta Jj

    Bardzo fajne podsumowanie minionego roku… żałuję, że póki co i ja nie znalazłam na to czasu 🙁 powodzenia w Nowym Roku 🙂

    • Dziękuję! Tobie też życzę powodzenia i dużo czasu na pisanie! 🙂

  • Miło mi, że wydanie mojej książki zostało zauważone jako wydarzenie roku. Czuję się wzruszona, dziękuję!
    Co do pozostałych, zgadzam się z wyróżnieniem filmu Paterson, który mnie bardzo poruszył, oraz Miedzianka Fest, na którym mnie nie było, czego będę żałować przez kolejnych kilka miesięcy. Może w 2018 będzie kolejna edycja?

    • Bardzo mi miło tu Ciebie gościć. Narobiłaś tą książką sporo (pozytywnego) zamieszania – serdecznie gratuluję! 🙂
      Filmu „Paterson” nie widziałam, ale koniecznie muszę nadrobić. Natomiast jeśli chodzi o Miedziankę – myślę, że odbędzie się kolejna edycja, bo ta ewidentnie okazała się sukcesem.

      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  • Sylwia Antkowicz

    Szkoda ze Hey zakonczylo dzialalnosc. Co do disco polo to nie lubie tej muzyki chociaz zwykle na zabawsch jednak ludzie najchetniej sie bawia przy takiej muzyce.

    • Też bardzo mi szkoda Hey i T.Love. Disco polo to prawdziwa zakała – mam wrażenie, że ludziom się wmawia, że lubią tę muzykę. Oglądałam kawałek sylwestra w TVP2 i się załamałam… 🙁

  • Najpierw Indios Bravos a teraz Hey. Niedługo nie będzie nikogo wartościowego na szczecińskiej scenie. Swoją drogą Banach mieszkał kiedyś kilka pięter pod nami i czasem tu jeszcze bywa.

  • Świetny pomysł na zestawienie! 🙂
    Mnie również urzekł „Twój Vincent” – na seansie byłam dopiero 2 tygodnie temu, gdy sala kinowa nie była przepełniona. Coś pięknego! I zamarzyłam, by odwiedzić francuskie miasteczka.