Big Book Festival: Co tam, panie, w kabarecie?

„Pij mleko, myj uszy, czytaj książki!” – tak brzmiało hasło przewodnie imprezy o wdzięcznej nazwie Big Book Festival. Pierwsza jego część wywołuje mój zdecydowany sprzeciw, co do drugiej pewnie powinien wypowiedzieć się jakiś laryngolog, ale mogę podpisać się wszystkimi kończynami pod ostatnią z nich. Okazało się, że ludzie jednak czytają. Co więcej, tłumnie przybywają na spotkania z pisarzami. Aż miło.

Czytaj dalej