Trzeba zabić starszą panią. A Krafftówna… niech żyje nam!

Barbara Krafftówna Och-Teatr

Spektakl „Trzeba zabić starszą panią” grany jest w Och-Teatrze od ponad czterech lat, więc zdecydowanie nie należy do gorących repertuarowych nowości. Wybraliśmy się na niego z P. z dwóch powodów: pierwszym była Barbara Krafftówna, drugim – Wojciech Pokora. Podczas przedstawienia okazało się, że powinno tych powodów być jeszcze o kilka więcej.

Czytaj dalej

Słonimski Warszawy i Warszawa Słonimskiego, czyli portret miasta w zwierciadle literatury

Warszawa Słonimskiego

Warszawa Słonimskiego to książka, która pokazuje nie tylko twórczość skamandryty, ale i jego przywiązanie do stolicy. Znany był jako miłośnik Warszawy, ale ilość warszawskich wątków w jego twórczości jest zaskakująca. Właśnie na ich podstawie, w 40. rocznicę śmierci pisarza powstała „Warszawa Antoniego Słonimskiego. Portret miasta w zwierciadle literatury” Tomasza M. Lerskiego.

Czytaj dalej

Miles Davis i ja. Nie samym jazzem człowiek żyje

Miles Davis to artysta, który cały czas inspiruje – nie tylko swoją twórczością czy sposobem grania, ale także życiorysem. Fragment jego bogatego życia postanowili pokazać twórcy filmu „Miles Davis i ja”. Ciągle przeplata się w nim miłość, muzyka, narkotyki i walka. Opowiadana w nim historia jest fikcyjna, choć biorąc pod uwagę biografię i cechy charakteru bohatera – mogła wydarzyć się naprawdę.

Czytaj dalej

Vivienne Westwood od A do Z

Vivienne Westwood to jedna z najbardziej wyrazistych postaci świata mody. Ale to także matka, babcia, działaczka ekologiczna i jedna z najważniejszych osób dla historii ruchu punkowego. Teraz, gdy skończyła 75 lat i jest prawdziwą ikoną mody, mogłaby spocząć na laurach i zbierać plon z tego, co osiągnęła na przestrzeni wielu lat swojej ciężkiej pracy. Jednak nie zamierza tego robić – ciągle projektuje, organizuje pokazy oraz bierze udział w różnych akcjach […]

Czytaj dalej

Letni spacer „Ulicami” w towarzystwie Dubska

Dubska na swoją nową płytę kazali nam czekać sześć lat. Kiedy po odpaleniu krążka „Ulicami” usłyszałam rozbujane „Intro” z hipnotyzującą wokalizą Dymola, od razu wiedziałam, że to może być moja płyta wakacji. Od tamtej pory nie opuściła odtwarzacza ani na chwilę i już mogę powiedzieć, że to moja płyta nie tylko wakacji, ale co najmniej półrocza. Zresztą nie sądzę, aby mogła mi się znudzić nawet po tym czasie.

Czytaj dalej