No to mamy rekord nieobecności na blogu (ponad rok!). W międzyczasie dałam się tak wciągnąć wirowi pracy, że zabrakło czasu i energii na inne rzeczy, a refleksje na temat sensu blogowania w dobie szalejących mediów społecznościowych zrobiły swoje. Jednak na tyle mi tego brakowało, że wracam. I to z zachwytami!