„Nowa Warszawa” – Spotkajmy się o 23 w Warszawie, z Celińską, na kawie

Nowa Warszawa Celińska

Nowa Warszawa to projekt Bartosza Konopki znanego szerszej publiczności głównie z „Królika po berlińsku”. Owocem pracy reżysera i Stanisławy Celińskiej jest płyta z kultowymi piosenkami o Warszawie przedstawionymi w zupełnie inny, niebanalny sposób. To tylko jeden z dowodów na to, jak bardzo Warszawa inspiruje. O przedsięwzięciu opowiada dokument, który właśnie obejrzałam w TVP.

Nie sądziłam, że robi się u nas jeszcze takie filmy. I to na zamówienie telewizji publicznej, która przyzwyczaja nas ostatnio raczej do głupawych teleturniejów („Kocham Cię Polsko” będzie moim faworytem w tej kategorii jeszcze długo), kabaretonów i tasiemcowych telenowel. A jednak. Nie wiem, jak to się stało, ale powstał naprawdę ciekawy dokument, który spowodował u mnie całą serię zaskoczeń.

Informacje o projekcie „Nowa Warszawa” przewinęły mi się szczątkowo jakiś rok temu w postaci wzmianek i niezbyt gęsto ścielących się w prasie i na portalach recenzji. Sama się sobie dziwię, że nie zainteresowało mnie to wydawnictwo – szczególnie, że ta tematyka leży w kręgu moich zainteresowań. Jak to mówią, lepiej późno, niż wcale. W rolach głównych wystąpili: Stanisława Celińska, Bartek Wąsik, Royal String Quartet i oczywiście Warszawa.

Może to z mojej strony jakieś faux pas, ale nie sądziłam, że ta wspaniała i utalentowana aktorka potrafi tak śpiewać. Wszyscy wiemy, że ma na swoim koncie cały zestaw świetnych ról filmowych i teatralnych, a i w serialach jak już się pojawi, potrafi wykreować wyraziste postaci. Ale Celińska na wokalu? Dla mnie nie było to zbyt oczywiste połączenie. Okazało się jednak, że pani Stanisława czuje Warszawę jak nikt inny. W tym mieście się urodziła, wychowała, łobuzowała, rozwijała swoją karierę i przeżyła wiele wzlotów i upadków.

Wyznała przed kamerami, że zależało jej na tym, aby schować całe swoje aktorstwo, popisywanie się głosem i umiejętnościami, a pokazać w sobie głos kobiety, która sporo w Warszawie przeżyła. Pomogły jej w tym wspomnienia o mamie i babci, które przeżyły wojnę (sama urodziła się już po jej zakończeniu). I słychać w tym materiale ten ogromny ładunek emocjonalny. Nawet słynna „Warszawa” Muńka Staszczyka zabrzmiała zupełnie inaczej, co ucieszyło podobno samego autora. Przyznał wokalistce, że w końcu na pierwszym planie pojawił się tekst, który pisany był z perspektywy tęsknoty za tym miastem. A obecni przy nagraniach muzycy wyli jak bobry słysząc jej interpretację.

Piosenki z płyty „Nowa Warszawa” przeplatane są opowieściami aktorki oraz obrazkami sprzed lat, na których widać zmieniające się różne oblicza miasta. Jak wyznali autorzy projektu, nagranie tego wydawnictwa było jak rozbrajanie bomby. Większość piosenek o Warszawie sprowadzona została w popkulturze do banału, a druga część jest genialna (Jak „Sen o Warszawie” Niemena), ale ktokolwiek się za nią zabiera, zazwyczaj partoli sprawę (oni określili to nieco delikatniej). I trudno nie przyznać im racji. Dlatego Bartkowi Wąsikowi i jego ekipie należą się ogromne brawa za odwagę. Oraz oczywiście za sposób, w jaki przedstawili ten materiał. A Bartkowi Konopce za świetnie zrobiony film, który spowodował, że „Nowa Warszawa” trafiła pod strzechy (i dachówki).

Zobacz również