„Polskie gówno”, czyli shit happens po polsku

Polskie gówno

Polskie gówno to film, o którym głośno było od kilku lat. Tymon Tymański (pomysłodawca, autor scenariusza i odtwórca jednej z głównych ról) i Grzegorz Jankowski (reżyser) wystawili cierpliwość całych zastępów oczekujących na ich paramusical na ciężką próbę. Ale oto jest. „Polskie gówno” w pełnej krasie. 5 lutego odbyła się jego lubelska premiera, a od 6 lutego szaleje w całej Polsce. Jest i śmieszno, i straszno. Czyli tak, jak być powinno.

Czytaj dalej

Spojrzenie na „Carte Blanche”

Carte Blanche film

Film Carte Blanche sprawił, że Lublin w końcu wystąpił na dużym ekranie w roli siebie samego. Przestał udawać inne miasta i pojawił się w centrum wydarzeń – zasługiwał na to od dawna, bo często występuje w różnych produkcjach ukryty pod zupełnie innymi tabliczkami. W końcu się doczekał i wkroczył na wielki ekran jako on sam. Wypadł rewelacyjnie. A reszta?

Czytaj dalej

Mannomannia w wersji Foto

Fotografomannia to kolejna książka w dorobku uwielbianego przez wszystkich Wojciecha Manna. Na ekranie pojawia się ostatnio coraz rzadziej (a szkoda), w Trójce na szczęście cały czas trwa na posterunku i od pięciu lat aktywnie działa na gruncie literackim. Najpierw był „RockMann”, potem „Podróże małe i duże” wespół w zespół z Krzysztofem Materną, po drodze „Kroniki wariata z kraju i ze świata”, a w końcu „FotografoMannia”. I o tej ostatniej będzie […]

Czytaj dalej

Miasto 44 – emocje rosną, ręce opadają, a stolica płonie

Miasto 44 film

Pokazany w filmie Miasto 44 temat powstania warszawskiego to popularny temat. Spacerując po Warszawie nie da się tego nie zauważyć. W witrynach wielu sklepów i księgarń na biało-czerwonym tle prezentowane są przeróżne publikacje poświęcone powstaniu i postaciom z nim związanym. I bardzo dobrze, bo z pewnością jest to ważny element naszej historii. Szkoda tylko, że bywa mielony i wypluwany, po czym znowu mielony i …

Czytaj dalej

Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli leczenie kompleksów na zielonej Ukrainie

Przyjdzie Mordor Ziemowit Szczerek

Kilka miesięcy temu dostałam od kolegi książkę „Przyjdzie Mordor i nas zje”, w której Ziemowit Szczerek odtajnia nieznaną historię Słowian. Przeczytałam ją szybko, ale ilekroć zamierzałam tutaj o niej napisać, działo się na Ukrainie coś, co udaremniało moje blogowe plany. No bo jak pisać o wycieczce na Ukrainę w poszukiwaniu „hardkoru”, kiedy prawdziwy hardkor rozgrywa się na naszych oczach? Doszłam do wniosku, że idealny moment chyba prędko nie nadejdzie.

Czytaj dalej