Piątka z poezji, czyli wiersze ukryte w piosenkach

Wiersze w piosenkach

Czy może istnieć coś wspanialszego niż połączenie poezji i muzyki? Na potrzeby tego tekstu istnieje tylko jedna słuszna odpowiedź: nie (poza tekstem też nie). A jeszcze lepiej, gdy to połączenie jest tak spójne i udane, że wchodzi na stałe do popkultury i wydaje się wręcz nierozerwalne. 

Nie da się ukryć, że żyjemy w mało poetyckich czasach. Nie mamy czasu zajmować się poezją, bo ciągle gdzieś pędzimy, wokół nas panuje ciągły medialny szum, otacza nas coraz większa oferta bardziej spektakularnych niż wiersze rozrywek, a trochę może też zniechęca szkoła, bo jednak odpowiedzi na wieczne pytania z cyklu „kim jest podmiot liryczny?” trochę męczą. Często nasze spotkania z poezją kończą się właśnie w szkole. A niestety, do poezji trzeba dorosnąć. I wielu z nas nie zdąży z tym dorastaniem, bo pędzi gdzieś dalej. Chyba że wpadnie nam w ucho coś, o czym nawet nie mamy pojęcia, że jest z poezją związane.

Okazuje się, że poezja czai się w piosenkach nie tylko w formie lepszych lub gorszych tekstów napisanych na potrzeby konkretnych płyt czy projektów (to już wątek do rozwinięcia innym razem). Czasem artyści sięgają po wiersze z tak zwanej klasyki. I świetnie jest, jeśli potrafią je tak mocno zespolić z muzyką i interpretacją, że czarują słuchaczy.

Oddaję głos tym, którzy z poezją zrobili rzeczy cudowne – przenieśli ją do popkultury, wysłali na listy przebojów i dosłownie dali drugie życie wierszom:


Grzegorz Turnau – Liryka, liryka

To, co Turnau zrobił z wierszem Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego to według mojej subiektywnej oceny prawdziwy majstersztyk. Artyście udało się stworzyć muzykę, która jest genialnym uzupełnieniem poezji Zielonego Konstantego, co w przypadku tego specyficznego, choć genialnego poety nie mogło być sprawą łatwą. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam tę piosenkę  – przepadłam. I teraz zupełnie nie wyobrażam sobie, że te dwa elementy twórczości mogłyby w ogóle wystąpić oddzielnie.

Piosenka otwiera wydany w 2002 roku album „Nawet”.

Ciekawostka: w chórkach występuje Joanna Kulig , która cztery lata wcześniej zrobiła furorę w programie „Szansa na sukces” wykonując piosenkę Grzegorza Turnaua. Sukces zaowocował współpracą przy płycie.

***

Marek Grechuta – Hop, szklankę piwa

To mój drugi piosenkowo-poetycki ulubieniec, tym razem oparty na wierszu Witkacego. Marek Grechuta i Jan Kanty Pawluśkiewicz stworzyli muzykę, która nie tylko współgra, ale i dodaje nową jakość – nie bez znaczenia jest też mroczna, nerwowa interpretacja Grechuty. Jak to dobrze, że jeszcze tego nie podłapali producenci piwa. Nie mam nic przeciwko popularności piosenek, ale jednak częste emisje odbierają im sporo czaru (nie ma to jak „Addio pomidory” w reklamie koncentratu).

Piosenka pochodzi z płyty „Szalona lokomotywa” z 1977 roku.

Ciekawostka: „Hop, szklankę piwa” to jeden z utworów z opartego na twórczości Witkacego musicalu „Szalona lokomotywa” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego. Grany przez STS w cyrkowym namiocie spektakl był równie szalony jak lata, w których powstał (1977). Wywołał prawdziwą burzę, zebrał gigantyczną publiczność i był wielkim wydarzeniem.

***

Marek Grechuta – Pomarańcze i mandarynki

Pozostajemy jeszcze przez chwilę z Markiem Grechutą. Tym razem w nieco innym, bardziej lirycznym wydaniu – z wyznaniem miłości prosto z wiersza Tuwima. Wszystko jest tu delikatne, ulotne, i nawet futro jestem w stanie jakoś przeżyć (choć łatwo nie jest). Czystość, oszczędna forma, doskonale dobrane instrumentarium. Cudo!

Piosenka znajduje się na albumie Marek Grechuta & Anawa (wydanie rozszerzone z 2000 roku).

Ciekawostka: Wiersz, na bazie którego powstała piosenka nie nosił tego samego tytułu. W oryginale był to „Sen złotowłosej dziewczynki” zadedykowany przez autora Jarosławowi Iwaszkiewiczowi. Grechuta zmienił w nim kilka słów (min. tuman narkozy zastąpił zapachem). Warto zwrócić uwagę także na teledysk – w tekst i klimat piosenki znakomicie wpisuje się „Dziewczynka z chryzantemami” Olgi Boznańskiej.

***

Kult – Ballada o dwóch siostrach

Wracamy do Gałczyńskiego, przenosimy się do czasów współczesnych i zaglądamy do dyskografii zespołu Kult. „Balladę” znałam już długo, ale (o Ignorancjo!), o tym, że autorem tekstu jest Konstanty Ildefons dowiedziałam się dopiero podczas lektury jego biografii. Muzykę do piosenki skomponował Tata Kazika, czyli Stanisław Staszewski. A wykonanie, jak to u Kazika – zacne. Można zapętlać w kółko i… powtarzać nie tylko Krakowowi.

Piosenka pochodzi z płyty „Tata 2” z 1996 roku.

Ciekawostka: Podobno Gałczyński tworząc ten wiersz zainspirował się onomatopeicznym okrzykiem „hey, nonny nonny” z Szekspira. Miał go przytoczyć wspomniany w wierszu John Burton (chociaż są pewne wątpliwości co do tego, czy mogło się to wydarzyć w Dublinie).

***

Babu Król – Co noc…

To najmłodsza w tym zestawieniu piosenka. Wykonuje ją duet Babu Król w składzie: Jacek „Budyń” Szymkiewicz i „Bajzel”, czyli Piotr Piasecki. Panowie postanowili wziąć na warsztat teksty Edwarda Stachury (nikogo zatem nie zdziwi tytuł pierwszej płyty, o której za chwilę). „Co noc” to jedna z moich najukochańszych piosenek w ogóle – i bardzo chętnie do niej wracam. Genialnie brzmi nie tylko na płycie, ale także na żywo. Miałam wielką przyjemność uczestniczyć w koncercie Babu Król kilka lat temu w lubelskim Teatrze Starym. Szkoda tylko, że ten akurat kawałek nie doczekał się teledysku, bo moim zdaniem bije na głowę wszystkie pozostałe (chociaż cała płyta jest świetna). Zachęcam do zapoznania się z nią. Myślę, że sam Stachura byłby z efektów działań Babu Króla zadowolony.

Piosenka znajduje się na płycie „Sted” z 2012 roku.

Ciekawostka: Może mniej z podwórka muzycznego, a z podwórka w ogóle. W jednym z moich ulubionych miejsc na warszawskim Grochowie – klimatycznej klubokawiarni Kicia Kocia znajduje się mural z wizerunkiem Stachury (wcześniej można go było oglądać w kawiarni Cała Jaskrawość – nazwa nie jest przypadkowa). Takich fajnych mamy sąsiadów!

Stachura - mural w klubokawiarni Kicia Kocia

***

Tak wygląda moja piątka poetyckich piosenkowych ulubieńców. Mogłabym jeszcze wymieniać i wymieniać, bo to aż niesamowite, ile wierszy jest poukrywanych w dźwiękach piosenek.

Dajcie znać, czy któreś z pokazanych tu przeze mnie utworów Was zaskoczyły. I czy podobają Wam się takie muzyczno-poetyckie ciekawostki. Jeśli okaże się, że tak, chętnie zrobię drugą część wpisu z kolejnymi „wierszowanymi” piosenkami (mam ich na swojej liście jeszcze mnóstwo).

Zobacz również

  • Poezja połączona z muzyką, to coś bardzo przyjemnego dla ucha. Można się wtedy wyciszyć i zrelaksować.

  • Bardzo lubię ciekawostki wszelakiej maści 🙂

  • Nic mnie nie zaskoczyło, bo wszystko już znam. Muzyka starej daty, do której zamiłowanie odziedziczyłam po mamie 🙂

    • Tak to chyba jest, że te zamiłowania często skorupka łapie za młodu 🙂

  • Anna Anna

    Kiedyś słuchałam, to był hit. Kolega grał na gitarze i śpiewał.

  • Artur Hert

    Takie połączenie poezji z muzyką jest wspaniałe!

    • Absolutnie się zgadzam. Zyskują zarówno słowa, jak i dźwięki 🙂

  • Anna Kozakiewicz

    Grechutę uwielbiam, słucham bardzo często

  • Dominika Danieluk

    Pierwszy raz słyszę te utwory 😉 Ale takie połączenie poezji z muzyką jest genialne 😉

    • Czasem to aż zaskakujące, ile piosenek zawiera wiersze gigantów polskiej poezji 🙂

  • Trnau i Grechuta to klasyka głosu poetyckiego w naszej muzyce 😉

    • To prawda. Mają to chyba wpisane w DNA 🙂

  • Natalia Kopeć

    Nie znałam żadnego z tych utworów, choć często słucham piosenek Grechuty i Turnaua. Moje pierwsze skojarzenie poezji z muzyką to „Niepewność” Adama Mickiewicza w wykonaniu Marka Grechuty. Bardzo lubię takie ciekawostki muzyczno-poetyckie i proszę o kolejną część! 😀 ♡

    • O widzisz, a ja w ogóle o „Niepewności” nie pomyślałam… Dzięki, że mi o niej przypomniałaś! Zbieranie kolejnej porcji piosenek do następnego wpisu będzie wielką przyjemnością 🙂