Miles Davis to artysta, który cały czas inspiruje – nie tylko swoją twórczością czy sposobem grania, ale także życiorysem. Fragment jego bogatego życia postanowili pokazać twórcy filmu „Miles Davis i ja”. Ciągle przeplata się w nim miłość, muzyka, narkotyki i walka. Opowiadana w nim historia jest fikcyjna, choć biorąc pod uwagę biografię i cechy charakteru bohatera – mogła wydarzyć się naprawdę.
Czytelnia: żywot człowieka jazzującego, różne oblicza kryzysu i obcasy nasze powszednie
W kolejnej odsłonie Czytelni znajdują się teksty z sieci, które moim zdaniem warte są przeczytania. A w sumie nie tylko przeczytania, ale też zastanowienia – szczególnie dlatego, że tym razem jakoś wspomnieniowo się tu zrobiło. Jest rozmowa o muzyce, artykuł o magii analogowej fotografii i ciekawy tekst o dzisiejszych (młodszych) starszych panach. Nie brakuje też wątków modowych i to takich od stóp do głów. Znów inspirujących tematów nie zabrakło.
Marmolada na księżycu – bez konserwantów, sztucznych barwników i z najlepszym składem
Od pewnego czasu codziennie, w całkiem sporych dawkach pojawia się u mnie Marmolada na księżycu. I to Marmoladę nie byle jaką. Wiedza, jaka ekipa wzięła udział w tworzeniu tego wydawnictwa sprawiła, że nie mogłam się doczekać, kiedy umieszczę płytę w swoim odtwarzaczu. Okazało się, że miałam dobre przeczucia.
Jolanta Fajkowska i dwudziestu jazzowych Rozbójników. Z profilu i en face
Polski jazz to temat rzeka. Można o nim pisać podręczniki, prace doktorskie (kilku rozmówców Jolanty Fajkowskiej właśnie takie stworzyło), dyskutować i porównywać. Można się go także uczyć w szkołach i na uczelniach muzycznych. Ale najlepiej jazzu i o jazzie słuchać. Nie wiem jak Wy, ale ja Jolantę Fajkowską znam głównie jako panią z telewizji. Po tym, jak kierownictwo TVP pozbyło się zapowiadających programy prezenterek (do dziś zadaję sobie pytanie: dlaczego?) […]
Amy – bez szans na happy end
Amy to film, o którym mogę napisać wszystko, a i tak nikt się nie oburzy, ani nie oskarży mnie o spoilowanie. W końcu wszyscy wiemy, jakie jest zakończenie. W „Amy” trochę jest historii o Kopciuszku, trochę komedii, thrillera i sporo melodramatu. Na pewno nie jest to rozrywka z gatunku „lekka, łatwa i przyjemna” i nie wiem, czy sprawdzi się w roli kinowej rozrywki dla mas. Ciekawe, czy popkultura to kupi. […]